Poznaj sekrety inwestowania najbogatszych – Michał Sołowow

Czy znasz sekrety najbogatszych – Michał Sołowow

Michał Sołowow uznawany jest za jednego z największych polskich inwestorów giełdowych. Trudno odmówić mu wszechstronności – posiada udziały w spółkach zajmujących się zarówno działalnością w branży chemicznej, jak i ceramiką sanitarną, produkcją płytek lub leków i suplementów diety. Znany jest jednak głównie nie z uwagi na swoje inwestycje, a z kariery kierowcy rajdowego, która przyniosła mu trzykrotnie tytuł wicemistrza Europy. Jaka jednak jest strategia inwestycyjna Sołowowa?

  1. Zaczynaj spokojnie, celuj w wiele okazji. Zdecydowanie trzonem poważnych inwestycji tego miliarder jest firma Synthos, powstała jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. No na tej spółce Sołowow uczył się zarządzania, początkowe lata działalności opierały się więc raczej na bezpiecznych decyzjach. Inwestor miał szczęście – trafił na odpowiednią chwilę pod względem gospodarczym. Co więcej, w czasach przemiany systemowego tego typu dość zachowawcze zachowanie opłaciło się. Synthos nawiązał wtedy wiele korzystnych współprac.
  2. Działaj globalnie. Zdecydowanie Sołowow nie boi się lokowania swoich środków poza granicami naszego kraju. Uruchomił nowoczesne fabryki Kauczuku w Brazylii, przejął też kilka mniejszych amerykańskich firm, głównie z okolic Teksasu. Miliarder zdecydowanie nie ma dużego sentymentu do Polski – chociaż lwia część jego majątku pochodzi z akcji krajowych, powoli wycofuje kolejne spółki z warszawskiej giełdy. Dodatkowo, Sołowowi zdarza się podkreślać, że na ten moment trwa wyjątkowo kiepska sytuacja na rynku krajowym, a kolejne inwestycje lokalne mogą szybko przestać być opłacalnymi.
  3. Zacznij od tego, na czym się znasz. Chociaż Sołowow celuje w wiele różnych obszarów, zaczął od kupna spółki z dziedziny, która była mu bliska. Z wykształcenia inżynier, okazał się świetnie radzić sobie, gdy w grę wchodziło prowadzenie zakładu chemicznego. Sołowow zdecydowanie zna się na innowacjach i rozwijaniu firm lepiej niż na obracaniu aktywami.
  4. Inwestuj w restrukturyzacje. Gdy już Sołowow przejął jakąś firmę, rzadko pozostawiał ją bez ingerencji. Jego spółki zazwyczaj przechodziły dogłębne restrukturyzacje, mające na celu usprawnienie oraz unowocześnienie ich działania. Na większości inwestycji miliarder wyszedł bardzo dobrze.
  5. Nie bój się wahań we własnym portfelu. Trudno znaleźć inwestora z czołówki najbogatszych Polaków, który w ostatnim czasie zarządzał swoim majątkiem w tak zmienny sposób. Sołowow często kupuje i sprzedaje firmy, rozwija je, przenosi produkcje do innych państw, wycofuje lub wyprzedaje aktywa. Po początkowej, stabilnej fazie rozwoju spółki Synthos, Sołowow z pozwolił sobie na eksperymenty z innymi firmami. Ostatnio znany jest raczej z ryzykownych, nieprzewidywalnych decyzji.

Nietrudno zauważyć wzór w sekretach inwestowania Michała Sołowowa. Na początku działał spokojnie i mało ryzykownie, w dziedzinie, w której czuł się dobrze. Inwestował raczej w innowacje, niż obracał aktywami. Dopiero gdy dorobił się pokaźnego majątku na akcjach Synthosa, pozwolił sobie na ryzykowne eksperymenty. W tej chwili znany jest jako jeden z najmniej “stabilnych” najbogatszych Polaków – często pozwala sobie na zmiany strategii inwestycyjnych, lokowanie kapitału w niepewne źródła. Stawia raczej na innowacje i zmianę zakupionych spółek niż na bierne śledzenie rozwoju potencjalnie zyskownych papierów wartościowych. Sposób inwestowania Sołowowa z pewnością jest jednym z najciekawszych przykładów, jakie pojawiły się u nas na blogu i pozytywnym wzorcem dla wielu inwestorów.

Kryptowaluty a polskie prawo – zmiany i regulacje

Kryptowaluty a polskie prawo – poznaj nowe zasady i zależności

Polski rząd wyjątkowo nie lubi kryptowalut. Złośliwe plotki głoszą, że w Sejmie nie ma nikogo, kto chociaż powierzchownie rozumie to zagadnienie, nie mówiąc już o podstawach inwestowania dla początkujących. Profilaktycznie więc postanowiono wszystko opodatkować i poprzydzielać do zupełnie niepasujących ustaw. Jak jednak wygląda teraz sytuacja prawna kryptowalut w Polsce

  1. Kryptowaluty podpadają pod prawo majątkowe. Jest to wręcz tragiczna wieść dla day traderów, ponieważ oznacza konieczność zapłacenia 1% podatku od każdej czynności prawnej, a więc: kupna, sprzedaży, wymiany etc. Tego rodzaju opinię odnośnie rozliczania opublikowało Ministerstwo Finansów w kwietniu tego roku.
  2. Handel kryptowalutowy jest “pozarolniczą działalnością gospodarczą”. Na stronie ww. ministerstwa można przeczytać:

“Przychody z obrotu krytpowalutą mogą być zakwalifikowane do źródła przychodów z tytułu: praw majątkowych albo pozarolniczej działalności gospodarczej, jeżeli kryptowaluta jest przedmiotem obrotu w ramach działalności, która spełnia określone warunki: m.in. ma ona charakter zarobkowy, jest prowadzona we własnym imieniu przez podatnika, w sposób zorganizowany i ciągły.”

Innymi słowy, da się obejść konieczność płacenia podatku od obrotu majątkiem, jeśli odpowiednio często “obracamy” kryptowalutą, a więc wymieniamy ją inną kryptowalutę lub walutę tradycyjną, ale też – usługi czy towar

  3. KNF wydało oficjalne ostrzeżenie przed kryptowalutami.

“W naszych komunikatach podkreślamy, że kryptowaluty nie są pieniądzem, czyli prawnym środkiem płatniczym, nie są emitowane przez banki centralne państw, nie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, nie są pieniądzem elektronicznym, nie mogą być wykorzystywane do spłaty zobowiązań podatkowych, nie spełniają kryterium powszechnej akceptowalności i nie podlegają ustawom – np. o usługach płatniczych czy o obrocie instrumentami finansowymi”, czytamy w komunikacie Komisji Nadzoru Finansowego.

To nie pierwszy raz, gdy KNF ostro się wypowiada o kryptowalutach. Według tamtejszych ekspertów wzrost kursu Bitcoina na początku bieżącego roku miał znamiona bańki spekulacyjnej:

“Kurs bitcoina w ostatnim czasie bardzo szybko wzrastał. Chcemy przebić się z przesłaniem, że to nie musi trwać wiecznie. Coraz więcej ekspertów wypowiada się w (…), że jest to ewidentna bańka spekulacyjna. Takich zjawisk w historii świata finansów było wiele. Coś rosło do niebotycznych poziomów, a w pewnym momencie bańka pękała, ludzie tracili środki finansowe i był dramat.

  4. Urzędy Skarbowe nie wiedzą, jak rozliczać kryptowaluty. Brakuje szkoleń           dla urzędników. Pracownik urzędu skarbowego przyznał uczciwie.

“Skierowano mnie do naczelnika urzędu, który kompletnie nic nie wiedział i mówił, że mamy jeszcze 20 dni, a to dużo czasu. Tłumaczył się, że dla nich to nowość i nie mają żadnych szkoleń “

Podsumowując – w pierwszej połowie 2018 rząd próbował usystematyzować status prawny kryptowalut, chcąc zdążyć przed terminem rozliczenia podatkowego za rok 2017. Instrukcje ministerstwa i planowane zmiany były jednak albo wyjątkowo niejasne, albo, mówiąc językiem potocznym, sklecone na kolanie. Wszystko jednak wskazuje na to, że niewiele się zmieni w 2019 roku. Chociaż odpowiednie komisje pracują nad sprawą, brakuje urzędników wprowadzających wszystkie decyzje w życie.

Poznaj sekrety inwestowania najbogatszych – Robert Gryn

Oto sekrety inwestowania najbogatszych – Robert Gryn

Gryn to niewątpliwie kontrowersyjna postać. Chociaż założył jedną z najbardziej zyskownych firm opracowujących technologie marketingowe, młodszemu pokoleniu znany jest głównie z prób wybicia się na kiepskim rapie i wrzucaniu zdjęć swojego majątku. Jak jednak zaczynał znany biznesmen?

  1. “Lekarze są zaskoczeni! Poznał jeden prosty sposób, aby…” Praktycznie każdy zna te reklamy. Można je nazwać śmiesznymi, naiwnymi czy wręcz żerującymi na ludzkiej niewiedzy, wygląda jednak na to, że nadal są skuteczne. To właśnie tego typu reklamy internetowe wypromowała firma Gryna, Codewise.
  2. Gryn zaczynał od start-upu, a pierwszą firmę przejął. W dodatku, jak sam przyznaje, w niezbyt przyjaznych okolicznościach. Za sprawą ówczesnego prezesa Codewise Gryn stracił 300 tys. złotych. Wtedy podjął decyzję – firmę trzeba przejąć.
  3. Udało mu się ustabilizować niezbyt pewną firmę. Trzeba przyznać Grynowi, że zna się na zarządzaniu.
  4. Sam uważa, że jego działania są nieetyczne. Raz powiedział w wywiadzie, że za pomocą jego technologii korporacje mogą “wyciągać pieniądze od tych, którzy ich nie mają”. Potem się jednak usprawiedliwia, twierdząc, że działa na zasadach, które ustala system, w jakim żyjemy. Gryn jest zdania, że jeśli on by tego nie zrobił pierwszy, różne firmy i tak w końcu doszły by do tego wszystkiego same, nie licząc się z interesami klientów.
  5. Gryn uważa, że Polacy boją się myśleć globalnie. Za wielką wadę uważa niechęć polskich firm do konkurencji z tymi zachodnimi. Sam pojawiał się na europejskich targach zanim jeszcze był w stanie cokolwiek tam zaprezentować, uważa też ekspansję za naturalną drogę sukcesu. Młody milioner jest przekonany, że dużo niepowodzeń polskich inwestorów wywodzi się z narodowych kompleksów.
  6. Bloomberg Businessweek opisywał firmę Gryna jako “żerującą na naiwności”. O Grynie głośno w amerykańskiej prasie, nie są to jednak pozytywne opinie. Sposób zarabiania polskiego milionera został uznany za nieetyczny, obracający się w szarej strefie, wykorzystujący naiwność osób starych i nieobeznanych z internetem.
  7. Milioner uważa samego siebie za mentora. Gryn wyjątkowo lubi rzucać cytatami o sukcesie w social mediach, robić za autorytet dla młodych przedsiębiorców. Wykupił nawet billboard w centrum krakowa, gdzie przestrzega młodych przed byciem… niewolnikami korporacji.

Nie ma co ukrywać, działania Gryna można uznać za nieetyczne, a jego sposób bycia – irytujący. Nie można jednak mu odmówić dobrego pomysłu na technologię, umiejętności zarządzania własną firmą i wiedzy jak mnożyć pieniądze. Podobno jednak zarobione pieniądze tylko połowicznie dały mu szczęście – Gryn wspomina o przebytej depresji oraz nerwicy. Dopiero wyprowadzka z Polski pomogła mu cieszyć się życiem.

Forex na polskim rynku – nowe regulacje prawne

Poznaj nowe regulacje forex na polskim rynku

W połowie tego roku ESMA wydała dekret stawiający zupełnie inwestycje związane z forexem na głowie. Ta komisja Unii Europejskiej w zamierzeniu ma chronić interesy inwestorów, wielu jednak uważa, że tym razem zakazy poszły za daleko. Co zmieniła ESMA i jakie są obecnie regulacje dotyczące forexu?

  1. Zakaz dużych dźwigni. Zdecydowana większość transakcji na forex opiera się na lewarze. Za jego sprawą inwestor może dokonywać operacji na kwotach wielokrotnie wyższych niż te, które faktycznie znajdują się na jego rachunku. Do połowy bieżącego roku najwyższa dźwignia w Polsce mogła wynosić 1:200, jednakże podmioty zarejestrowane za granicami naszego kraju oferowały nawet lewar 1:500. To już jednak nieaktualne – z uwagi na wysokie straty przy transakcjach tego typu, ESMA postanowiła ograniczyć dźwignię do 1:50 zwłaszcza jeśli nie wiemy jak grać na forex.
  2. Opcje binarne nielegalne w Europie. Opcje binarne miały za sobą ciężki żywot. Najpierw nie były w ogóle uznawane za pochodne instrumentów finansowych, a za rodzaj zakładu. W końcu komisje dopuściły je do obrotu… aby ponownie zakazać z początkiem sierpnia 2018. Powód? Nieuczciwe wykorzystywanie tego typu narzędzia przez brokerów oraz wysokie straty inwestorów, czyli to samo, co w przypadku wysokich lewarów.
  3. Ujednolicenie form ostrzeżeń dla transakcji wysokiego ryzyka. Wcześniej ryzyku trzeba było informować – jednakże podstawa prawna umożliwiała interpretację tego, co ma się w ostrzeżeniu zawierać. W tej chwili każdy pośrednik oferujący ryzykowne usługi na forex musi mieć sklejoną odpowiednią formułkę.
  4. Brak zachęt z góry. Brokerzy nie mogą już oferować gratisów za założenie konta. Wszelkiego rodzaju darmowe tablety, komputery czy 100 euro na start idą więc z zapomnienie.
  5. Brak możliwości debetu na rachunku maklerskim. To z kolei można zapisać na plus. ESMA sprawiła, że nie można stracić więcej, niż faktycznie się posiada, niezależnie od spadku kursu. Oznacza to koniec batalii sądowych podobnych do tych, które toczyli inwestorzy obracający frankiem szwajcarskim w chwili jego załamania.

To wszystko, co należy wiedzieć o inwestowaniu na forex w najbliższym czasie. Jak widać, zmiany są dość pokaźne. Czy jednak można je obejść? Owszem. Aby to zrobić należy poszukać pośrednika zarejestrowanego w Australii. Australia bardzo ściśle współpracuje z Unią Europejską w zakresie prawa finansowego, jednakże nie dotyczą jej dekrety ESMA. Oznacza to, że już w tej chwili dużo podmiotów oferujących usługi oparte na forex przeniosło się do Australii. Należy jednak pamiętać, że tamtejsze prawo nie chroni osób niebędących rezydentami kraju. Inwestując na australijskich stronach, podejmujemy więc spore ryzyko, nie tylko inwestycyjne.

Nowe waluty na kryptogiełdzie – które e-monety trafiły na kryptogiełdę

Poznaj nowe waluty na kryptogiełdzie

Ostatnie miesiące na kryptogiełdzie przyniosły mocne przetasowanie. Na obrotu trafiły nowe, dobrze rokujące altcoiny. Przedstawiamy listę nowości, którymi warto się zainteresować

  1. Cardana (ADA) – oparta na publicznym rejestrze blockchain, Cardana ma na celu stworzenie wielopoziomowej platformy do smart-kontaktów. Już od startu ADA osiągnęła całkiem wysoką kapitalizację, a w przyszłości – może zagrozić pozycji Ethereum. Ciekawostką jest, że to pierwsza kryptowaluta stricte oparta o system metodologii akademickiej, a jej nazwa pochodzi z jednej strony od nazwiska lekarza i astrologa Girolamo Cardany, a z drugiej od imienia Ady Lovelace, twórczyni pierwszego języka programowania. Na ten moment Cardana należy do najbardziej rozbudowanych projektów opartych o blockchain. Wypuszczenie jej na kryptogiełdę zostało poprzedzone dwoma latami pracy, do programowania użyto także częściowo nowego języka programowania o nazwie Plutus.
  2. TRON (TRX) – kryptowaluta stworzona przez chińskiego programistę i przedsiębiorcę Justina Suna. W zamierzeniu miała zostać wypuszczona głównie na rynek Państwa Środka, niespodziewanie szybko zaczęła podbijać Europę. Początkowo oparta o system blockchain Ethereum, TRON szybko wypracował własną technologię blocków. W przeciwieństwie do wielu kryptowalut, kopanych za pomocą procesora, TRON zajmuje pamięć dysku twardego, tworząc zdecentralizowaną bazę danych. Ma to w przyszłości posłużyć jako podstawa platformy growo-streaminogwej uniezależnionej od Komunistycznej Partii Chin. Ciekawostką jest to, że TRON można zakupić w Polsce za pomocą vouchera TRON.
  3. Stellar Lumens (XLM) – dla odmiany, ta kryptowaluta to godna konkurencja Ripple. Za pomocą lumenów można wysyłać środki z dowolnego miejsca na świecie, z natychmiastowym potwierdzeniem i praktycznie zerową prowizją. W przeciwieństwie do większości kryptowalut tego rodzaju, lumenów nie da się kopać, za to w ich źródło wpisana jest inflacja, wynosząca ok. 1% rocznie. Twórcy postawili sobie za cel stworzenie waluty maksymalnie stabilnej, łatwej w przetwarzaniu i przechowywaniu. Chociaż projekt trwa od 2015 roku, dopiero niedawno XLM pojawiły się na większych giełdach kryptowalutowych.
  4. SportsFix (SFT) – niewiele kryptowalut zdaje się być powiązanych z rozgrywkami sportowymi, SportFix jednak próbuje zapełnić tę niszę. Kryptowaluta jest własnością firmy transmitujące rozgrywki na poziomie lokalnym i międzynarodowym na terenie Azji Wschodniej. W zamian za tokeny SFT, fani będą mogli wspierać swoje drużyny, wykupywać miejsca na stadionach czy opłacać abonament za oglądanie transmisji ze swoimi ulubionymi drużynami. Platforma SportFix ma więc być czymś w rodzaju Netflixa poświęconego sportowi, z kryptowalutą jako podstawowym środkiem płatności.
  5. Zcash (ZEC) – kolejny projekt sieci płatniczej, tym razem jednak oparty na systemie blockchain Ethereum. Głównym hasłem Zcash jest prywatność – platforma posiada szereg dedykowanej technologii mającej zapewnić maksimum bezpieczeństwa przy transakcjach. W przeciwieństwie do większości kryptowalut, dane nadawcy i odbiorcy Zcash są utajnione w publicznym blockchainie. Mimo tego na razie zdecydowana większość transakcji przy pomocy ZEC jest publiczna, jednak użytkownicy cenią sobię tę walutę za łatwość pozyskania i sporą kapitalizację.

Tych pięć wybranych kryptowalut bardzo dobrze zapowiada się na koniec roku 2018. A która jest Waszym faworytem i czy, któraś z nich jest czymś w co warto zainwestować?

Jak pomnożyć pieniądze bez ryzyka

Zobacz jak pomnożyć pieniądze bez ryzyka

Każdy inwestor marzy o tym, aby inwestycja przyniosła możliwie jak największy zysk przy minimalnym ryzyku. Czy jednak taki sposób na to jak pomnożyć pieniądze bezpiecznie istnieje? Zazwyczaj mówi się, że zyskowna inwestycja wymaga dużego ryzyka, czasami jednak można dorobić się dodatkowego kapitału, praktycznie… nie ryzykując niczego. Oto kilka przykładów udanych inwestycji bez ryzyka.

  1. Drogie przedmioty, które nigdy jeszcze nie straciły na wartości. Większość majątku, jaki gromadzimy za życia starzeje się bardzo szybko, tracąc swoją wartość. Elektronika już kilka miesięcy po zakupie jest kilkanaście, kilkadziesiąt procent tańsza, chociaż nie jest wykluczone, że za paręnaście lat taki sprzęt retro zyska na wartości. Są jednak przedmioty, które drożeją – sztabki złota, dzieła sztuki, drogie wina, rzadkie okazy kolekcjonerskie. Zaopatrzenie się właśnie w nie to w miarę pewna inwestycja, bez ryzyka.
  2. Własne umiejętności. Może to wydać się truizmem, ale inwestycja w siebie zawsze jest najlepszą inwestycją, należy jednak wiedzieć, za co dokładnie się wziąć i jak to potem sprzedać. Dobrym pomysłem zawsze jest nauka programowania – tu rynek pracowniczy od lat przeżywa niedobór specjalistów. Nauka perspektywicznego języka, takiego jak chociażby język chiński, również może być przepustką do lukratywnych zleceń.
  3. Lokaty bankowe. Większość banków oferuje lokaty oszczędnościowe czy polisy lokacyjne. Ryzyko w takim wypadku jest praktycznie zerowe, niestety – także zysk zazwyczaj jest niewielki. Niemniej jednak, w przypadku posiadania oszczędności, ulokowanie ich w lokacie jest nadal lepszym pomysłem, niż gdyby jedynie leżały na koncie debetowym i traciły na wartości.
  4. Niektóre produkty giełdowe. Tutaj nie można mówić o całkowitym braku ryzyka, z pewnością jednak jego stosunek do możliwego zysku wygląda zachęcająco. Ulokowanie pieniędzy w akcjach dobrze prosperującej firmy z dobrymi perspektywami to niemalże pewna inwestycja. Podobnie jednak jak w większości przypadków, wymaga umiejętności oceny, które papiery wartościowe przyniosą największe zyski przy niewielkim ryzyku.
  5. Pożyczki społecznościowe. Kolejnym przykładem inwestycji o niskim ryzyku są pożyczki społecznościowe, dzięki którym nawet osoba z niewielkimi oszczędnościami może stać się kredytodawcą. Taki typ pożyczki zapewnia stały przyrost środków w wysokości kilkunastu procent. Zazwyczaj jedyne ryzyko polega na tym, że spłata pożyczonej kwoty przeciągnie się dłużej, niż było to przewidziane. Niemniej jednak warto zainteresować się tą metodą inwestycji jako wymagającą niewielkiego zachodu i wkładu środków, a przynoszącą wymierny, stały zysk.
  6. Fundusze inwestycyjne. Fundusze inwestycyjne dzielą się na wiele rodzajów, także w oparciu o współczynnik podejmowanego ryzyka. Istnieją więc fundusze o niewielkim ryzyku i właśnie te w ostatnich latach stały się popularne, głównie ze względu na niechęć do bardziej ryzykownych działań, związaną z kryzysem gospodarczym z roku 2008. W rezultacie na polskim rynku pojawiło się wiele okazji na zainwestowanie w niemalże pewne fundusze, gwarantujące zysk bez ryzyka.

To tylko część sposobów na pomnożenie pieniędzy bez ryzyka. Przeglądając tę listę, można wysnuć wniosek, że pewne inwestycje albo wymagają konkretnej, często specjalistycznej wiedzy, albo przynoszą niewielki zysk. Jest to prawdą – gdyby pomnożenie pieniędzy było proste, niewymagające żadnej wiedzy, ryzyka i zaangażowania, wszyscy w Polsce staliby się z biegu milionerami, za sprawą cudownych sposobów na pomnażanie gotówki. Na szczęście jednak tak nie jest – gdy wszyscy są bogaci, jest to praktycznie tożsame z tym, że nikt nie jest bogaty.

Poznaj co warto wiedzieć o inwestowaniu alternatywnym

Cy wiesz co warto wiedzieć o inwestowaniu alternatywnym 

Inwestycje alternatywne to sposób na to jak pomnożyć pieniądze, który przyciągają zazwyczaj tych, którzy liczą na zauważenie szansy przegapionej przez innych. Co jednak w ogóle nazywamy inwestowaniem alternatywnym? Najprostsza definicja mówi o inwestowaniu w aktywa nisko skorelowane z rynkami finansowymi. Taka inwestycja może obejmować wiele grup towarów i usług, zwiększających swoją wartość z czasem – od kamieni szlachetnych, po znaczki pocztowe czy drogie wina. Przedstawiamy listę rzeczy, które warto wiedzieć o inwestycjach alternatywnych.

  1. Inwestowanie alternatywne w dużej mierze opiera się na wybitnej znajomości przedmiotu inwestycji. Niekiedy wymaga specjalistycznej wiedzy z danej dziedziny, zwłaszcza, jeśli nie posiadasz naprawdę olbrzymich środków na inwestycje. Miliarder, który pragnie rozpocząć inwestowanie w dzieła sztuki, może pozwolić sobie na zakup obrazów najpopularniejszych, powszechnie znanych artystów. Inwestor alternatywny “średniego szczebla” celuje jednak w twórczość dobrze rokującą, a więc artystów mniej znanych, lecz z potencjałem. Do tego jednak potrzebna jest wiedza na temat dzieł sztuki.
  2. Bardzo dobrym przedmiotem inwestycji alternatywnych jest polska numizmatyka. W przypadku tego rodzaju inwestycji dobrą drogą jest przyjrzenie się rynkowi lokalnemu – to właśnie polskie monety, płyty czy znaczki mogą być sporo warte wśród kolekcjonerów za kilka, kilkanaście lat. W przypadku numizmatyki, niski nakład lokalnych kolekcji działa na korzyść inwestora. Monety rzadkie i limitowane, banknoty kolekcjonerskie, mają duży potencjał na wzrost ceny w kolejnych miesiącach czy latach.
  3. Inwestycje alternatywne są z zasady mało płynne. “Płynność” inwestycji ocenia się po tym, jak szybko możliwe jest jej spieniężenie. W przypadku tradycyjnych inwestycji, takich jak akcje czy obracanie walutami na forex, płynność jest niemalże stuprocentowa – w każdej chwili można wypłacić zainwestowane środki. W przypadku obrazów, alkoholu, znaczków – płynność jest zależna od tego, ile osób jest w stanie odkupić od nas taki przedmiot. Czasem szukanie odpowiedniego kupca samo w sobie pochłania czas i energię. Trzeba to wziąć pod uwagę, decydując się na inwestowanie alternatywne.
  4. Inwestycje alternatywne zazwyczaj są długoterminowe. Większość przedmiotów inwestycji tego rodzaju musi “poleżeć” u inwestora, aby zyskać na wartości. Może to potrwać miesiące lub nawet lata, w zależności od sytuacji na rynku i oczekiwanego zysku. Istnieją jednak okazje, które można spieniężyć z zyskiem bardzo szybko – chodzi tu głównie o przypadek, gdy kupujemy przedmiot inwestycji o zaniżonej cenie, od kogoś, kto nie zna jego prawdziwej wartości.
  5. Poruszanie się po niszowym rynku inwestycyjnych może sprawić, że natrafimy na bardzo korzystne okazje. Wiąże się z tym, o czym pisaliśmy w punkcie poprzednim – odsprzedawaniem przedmiotów bez znajomości ich wartości. I o ile zapewne sprzedając stare monety większość sprawdzi ich rzeczywistą wartość, tak osoby wyprzedające stare gry na konsole pierwszej i drugiej generacji (niektóre warte są tysiące dolarów) czy lalki z lat 60. (tak samo – niektóre osiągają wielką wartość jako przedmioty kolekcjonerskie) mogą przypadkiem oddać coś drogiego za ułamek ceny.
  6. Warto inwestować w rzeczy wirtualne. Rynek gier jest bardzo specyficzny i częstokroć wirtualne przedmioty osiągają niewiarygodne ceny. Jeszcze kilka lat temu na sprzedaży ekwipunku w popularnej wśród młodzieży grze Tibia można było zarobić dziesiątki tysięcy złotych, pod warunkiem włożenia w to sporej pracy polegającej na żmudnym uzyskiwaniu potrzebnych zasobów. Niemniej jednak – zarabianie grając w Tibię na pewno wielu będzie się wydawać dużo ciekawszym zajęciem niż praca na etat.

Oto kilka ważnych informacji co warto wiedzieć o inwestowaniu w aktywa alternatywne. Oczywiście, w żaden sposób nie wyczerpuje to tematu – wręcz przeciwnie, ten wpis jest tylko zalążkiem tego, co można powiedzieć o alternatywnym inwestowaniu. Każdy przedmiot w inwestycjach alternatywnych i każdy rynek ma swoją własną specyfikę, którą trzeba poznać, aby inwestować skutecznie. Z drugiej jednak strony, na rynkach alternatywnych można znaleźć okazje do inwestycji nierzadko bardziej zyskowne niż przy klasycznym inwestowaniu. Finalnie więc, wszystko opiera się o znajomość tematu… oraz łut szczęścia.

Poznaj sekrety inwestowania najbogatszych – Jeff Bezos

Poznaj z nami sekrety inwestowania najbogatszych – Jeff Bezos

Jeff Bezos, twórca Amazona, to w tej chwili najbogatszy człowiek na świecie. Swojej fortuny dorobił się w niezwykle krótkim czasie – już w cztery lata po założeniu sieci Amazon Bezos pojawił się na liście najbogatszych ludzi świata. Jakie pomysły inwestycyjne i jaką drogę do fortuny przebył ten miliarder? Oto sekrety inwestowania Jeffa Bezosa.

  1. Bezos nie jest entuzjastą rozdrabniania się. Podczas gdy niektórzy inwestorzy, jak np. Jan Kulczyk czy Donald Trump lokują kapitał w wielu projektach i sektorach rynku, majątek Bezosa stanowią głównie akcje Amazonu. Bezos przyznaje, że myśląc w co inwestować, interesuje go głównie jeden projekt, którego jest inwestorem – firma Blue Origin, zajmująca się rozwijaniem technologii kosmicznych. Prócz tego z dużych inwestycji można wymienić wykupienie dziennika The Washington Post, miliarder jednak podkreśla, że zazwyczaj skupia się jedynie na jednym zadaniu na raz.
  2. Współpracownicy określają typ zarządzania Bezosa jako “zimny” i “kalkulacyjny”. Ten człowiek zdecydowanie nie kieruje się sentymentami. Podobno większość decyzji w Amazonie odnośnie awansów, zwolnień i nowych wdrożeń zostało podjętych na podstawie tabelek w Excelu opisujących przychody i kosztorysy związane z każdym z pracowników czy decyzji. Trudno odmówić efektywności takiej metodzie, jednak wzbudza ona kontrowersję wokół samej osoby Bezosa.
  3. Sposób zarządzania tego miliardera zdecydowanie budzi wiele kontrowersji. Nie jest jednak wielka tajemnica – nawet w Polsce warunki zatrudnienia w magazynach Amazonu wywołały niemały skandal. Słynna “kalkulacja kosztów” Bezosa prowadzi do powierzania pracy fizycznej przy magazynowaniu i rozdzielaniu paczek najtańszym pracownikom niewykwalifikowanym oraz outsourcowaniu zadań do krajów z niską płacą minimalną. Nawet jednak w USA pracownicy niskich szczebli w Amazonie zarabiają mało, w porównaniu chociażby z pracą w popularnych marketach czy sieciach fast food.
  4. Bezos nie wierzy w balans pracy i życia prywatnego. Uważa, że tego rodzaju stwierdzenie jest sugestią, że należy iść na kompromis i albo robić karierę, albo posiadać udane życie prywatne. Według Jeffa lepszym rozwiązaniem jest “harmonia pracy i życia”, przez co ma na myśli przenikanie się wzajemne obu części życia tak, aby jedno pozytywnie wpływało na drugie.
  5. Według Jeffa celem rozwoju każdej firmy jest szybka dominacja rynku. Aby do tego doprowadzić, należy jak najszybciej skorzystać z okazji na rozwój w sektorze, na którym jeszcze nie zagościł inny potentat, mogący w przebiegach stłumić rozwój konkurencji. Za taką okazję Bezos uznaje, np. rozwój sprzedaży internetowej w przeszłości, technologie mobilne czy, myśląc przyszłościowo, komercyjne loty kosmiczne. Oznacza to, że Bezos wie jak żyć z rodziną i jak pomnożyć pieniądze.
  6. Miliarder nie lubi spotykać się z inwestorami. Praktycznie każdy, kto zainwestuje duże środki w akcje Amazonu musi liczyć się z całkowitą i niepodważalną dominacją Bezosa w firmie oraz zebraniami inwestorów w formacie jedynie sześciu godzin w roku. Twórca Amazonu nie ma zamiaru oddawać nikomu władzy większej niż ta, do podziału której zmusza go prawo czy twarde zasady amerykańskiej giełdy.

Ze wszystkich najbogatszych inwestorów, których opisywaliśmy do tej pory na blogu, Jeff Bezos jest prawdopodobnie tym, którego działania są najgorzej oceniane przez opinię publiczną. Słynący z kalkulacji i zamordyzmu, Bezos jest albo podziwiany przez aspirujących biznesmenów i konkurencję, albo nienawidzony przez osoby oburzone polityką prowadzenia firmy. A jakie jest Wasze zdanie na temat aktualnie najbogatszego człowieka na świecie? Dajcie znać w komentarzach.

Jak grać na forex z mniejszą dźwignią inwestycyjną

Czy już wiesz jak grać na forex z mniejszą dźwignią inwestycyjną

W ciągu ostatnich dni międzynarodowa komisja europejska ESMA wydała postanowienie ograniczające użycie dźwigni forex, zwanej potocznie lewarem. W tej chwili maksymalna dźwignia dla Polski wynosi 1:100, co oznacza, że inwestor może obracać kapitałem stukrotnie większym, niż zgromadzone na rachunku faktyczne środki. Już za kilka tygodni jednak maksymalny lewar będzie wynosił jedynie 1:30. Co jest powodem takiej zmiany? Czy możliwe jest obejście ograniczenia i jakie będą skutki takiego posunięcia ze strony ESMA?

Nade wszystko warto zrozumieć, co stało za posunięciem komisji wydającej dyrektywę nakazującą tak drastyczne ograniczenie dźwigni forex. Według ESMA większość klientów korzystających z tego rodzaju rozwiązania traci zgromadzone na rachunku pieniądze – mowa tu obliczeniach, które wykazały, że nawet 85% inwestorów traci na transakcjach przy pomocy lewara. Ograniczenie dźwigni ma więc zmniejszyć ryzyko utraty całości zgromadzonych środków. Transakcje przy pomocy wysokiego lewara są uważane za wyjątkowo ryzykowne i zdecydowanie niepolecane dla początkujących inwestorów. Mimo tego po dźwignię sięgały osoby początkujące, licząc na szybki, łatwy zysk.

Można zadawać sobie pytanie – czy odgórna dyrektywa zakazująca ryzykownych operacji nie jest przypadkiem przedobrzeniem w drugą stronę? Na szczęście, propozycja ESMA zawiera możliwość uzyskania dostępu do lewarów 1:100 czy nawet 1:500… jednak po spełnieniu pewnych warunków. Chodzi tu o uzyskanie statusu “klienta profesjonalnego”. Aby stać się takim klientem, należy spełnić minimum dwa z trzech założeń:

  • prowadzić transakcje o dużej wartości, z częstotliwością co najmniej 10 takich transakcji na kwartał, w ciągu ostatnich czterech kwartałów;
  • posiadać na rachunku zgromadzone środki o łącznej wartości minimum 500 000 (wliczają się w to zarówno depozyty, jak i instrumenty finansowe);
  • pracować co najmniej rok w sektorze finansowym, na stanowisku wymagającym specjalistycznej wiedzy odnośnie transakcji finansowych, forexu lub instrumentów.

Nie trudno zauważyć to jednak większość inwestorów, pomimo tego iż wie co warto wiedzieć o inwestowani, nie ma szans spełnienia tych warunków. Dyskusyjne jest także, co dokładnie oznacza “zawieranie transakcji o dużej wartości” – zważywszy na to, że w kolejnym punkcie mowa o połowie miliona euro zgromadzonych środków, “duża wartość transakcji” może okazać się kwotą wręcz olbrzymią, osiągalną dla promila polskich inwestorów.

Czy jednak nie da się ominąć dyrektywy w inny sposób? Brokerzy już znaleźli rozwiązanie – przeniesienie licencji do Australii. Nie ma żadnego zakazu uniemożliwiającego współpracę europejskiego klienta detalicznego z brokerem z licencją australijską, a z uwagi pokrywanie się obu licencji w dużym stopniu, takie przenosiny nie są specjalnie trudne.

Nie zmienia to jednak faktu, że w takiej sytuacji ucierpieć mogą ci, którzy zdecydują się na współpracę z “australijskim” brokerem – w przypadku konfliktu lokalny nadzór finansowy ASIC działa jedynie w przypadku rezydentów Australii. Klienci z Europy nie będą więc chronieni przed nieuczciwymi pośrednikami. Można także spodziewać się wykwitu nowej fali oszustów, korzystających z luki prawnej.

Na ten moment wygląda na to, że na dyrektywie ESMA stracą jednak głównie brokerzy – akcje większości dużych, europejskich pośredników forex już zanotowały spory spadek, pomimo tego, że żadne przepisy jeszcze nie weszły w życie. Na to trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni, Unia Europejska wymaga bowiem przetłumaczenia dyrektywy na wszystkie oficjalne języki związkowe. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zakończy się etap tłumaczenia, jedno jest pewne – czekają nas duże zmiany na rynku inwestycji forex.

Poznaj metody zakupu kryptowalut – voucher tron, kryptogiełda i inne sposoby

Tags

, , ,

Czy znasz metody zakupu kryptowalut – voucher tron, kryptogiełda i inne sposoby ?

Jeśli myślisz o inwestycji w kryptowaluty, z pewnością zastanawiasz się, jaki jest najbardziej bezpiecznych sposób na ich nabycie. W kryptowaluty można się zaopatrzyć z kilku źródeł. W tym momencie najpopularniejsze stały się specjalne giełdy, jeszcze jednak dwa lata temu większość inwestorów kupowała Bitcoiny w kantorach lub wymieniała się z innymi. Jakie są, na dzień dzisiejszy, najpopularniejsze metody nabycia kryptowalut? W jaki sposób będziemy je kupować w przyszłości? Oto kilka mniej lub popularnych sposobów na nabycie waluty kryptograficznej.

  1. Giełda. Jak wspomnieliśmy we wstępie, kupno kryptowaluty na giełdzie jest w tej chwili najpopularniejszym rozwiązaniem. Giełdy mają tę przewagę nad kantorami, że pozwalają na w miarę elastyczne zarządzanie ceną kupna i sprzedaży. Także i prowizje są zazwyczaj mniejsze niż w przypadku kantoru. Większość dużych giełd posiada potężne zabezpieczenia i programy ochrony użytkowników. Przykładami giełd o dużej płynności mogą być: Binance (największa giełda na świecie z dużym wyborem kryptowalut) czy BitBay (giełda obsługująca wymiany bezpośrednio z polskich złotówek, bez przewalutowań na dolary czy euro). Kupując e-monetę na kryptogiełdzie należy wpierw wiedzieć jak zacząć inwestować na kryptogiełdzie. Bez tej wiedzy trudno będzie dokonać zakupu.
  2. Kantory. Kiedyś był to bardzo popularny sposób zakupu kryptowalut, teraz mocno stracił na rzecz giełd. Wynika to głównie z tego, że jeszcze niedawno wybór kryptowalut w kantorze był dużo większy niż na nawet największych giełdach, a także kantory posiadały bardzo dużą płynność. Z uwagi na średnio korzystne warunki transakcji kantory nie są już preferowanym sposobem zakupu kryptowaluty.
  3. Voucher. Vouchery jeszcze do niedawna w ogóle nie występowały na rynkach kryptowalutowych. Zmieniło się to w momencie, gdy kolejne rządy i organizacje międzynarodowe zaczęły przejawiać chęci zmiany prawnego statusu quo walut kryptograficznych. Voucher kryptowalut ma z założenia chronić nabywców przed zmianami w prawie. Ponadto, jako że klasyczne vouchery dostępne są w postaci fizycznej, eliminuje to możliwość przeprowadzenia ataku hakerskiego. Przykładem voucherów może być np. voucher TRON. Vouchery nie są w tej chwili szczególnie popularnym sposobem na nabycie kryptowaluty, ich zasięg się jednak systematycznie zwiększa.
  4. Kopanie. Czynność potocznie zwana kopaniem polega na wykorzystaniu procesora do generacji bloku kryptowaluty. W tej sposób można nabyć ją bez przeprowadzania transakcji gotówkowych. Nie jest to jednak sposób bezpłatny – sama czynność kopania zużywa spore pokłady energii elektrycznej, a kopanie na dużą skalę wymaga dodatkowo potężnego sprzętu. Dodatkowo, na ten moment kopanie niektórych kryptowalut, jak np. Bitcoina, jest po prostu nieopłacalne. Jeszcze w 2017 wydatki związane z wydobyciem tej kryptowaluty zaczęły przewyższać potencjalne zyski. W tej chwili kopie się raczej waluty rzadkie, niedrogie, o możliwym potencjale na wzrost.
  5. Odkupienie od innego posiadacza. Podobnie jak wymiana w kantorze, jest to metoda stara i obecnie niepopularna. Wymienić kryptowalutę na gotówkę można za pomocą specjalnych stron – najpopularniejsza to LocalBitcoins. Transakcja jest przeprowadzana bezpośrednio między zainteresowanymi, a strona jedynie pobiera marżę. Wielką wadą tej metody zawsze było jej stosunkowo duże ryzyko, brak zabezpieczeń i weryfikacji. Także wysokie prowizje odstraszały potencjalnych zainteresowanych, więc wraz z popularyzacją giełd wymiana bezpośrednia została niemalże całkowicie wyparta.
  6. Wykorzystanie bankomatu. Istnieją specjalne bankomanty, zwane także automatami bitcoinowymi lub bitomatami, służące do wymiany gotówki na Bitcoiny. W Polsce jednak do użytku zostały oddane jedynie cztery takie maszyny. Powód? Niskie zainteresowanie, głównie związane z dominacją płatności bezgotówkowej w naszym kraju. Bitomaty są więc raczej rozwiązaniem dla osób mieszkających zagranicą.

Oto kilka sposób nabycia kryptowalut. Jak można zauważyć, różnią się one rozpowszechnieniem, pobieraną marżą, bezpieczeństwem oraz płynnością transakcji. O popularności giełd decyduje spora ich płynność, dobre zabezpieczenia przed atakami crackerskimi oraz stosunkowo niewielka marża. Mniej bezpieczne i płynne metody, jak wymiany bezpośrednie oraz kantory, zaczynają powoli zanikać. Pojawiają za to się nowe sposoby zakupu kryptowaluty, jak vouchery czy automaty bitcoinowe.

Warto także zwrócić uwagę na duże przetasowanie sił w stosunkowo krótkim czasie. Metody popularne jeszcze rok, dwa lata wcześniej, teraz cieszą się bardzo niewielkim zainteresowaniem. Wynika z tego, że trudno prognozować, jaki sposób pozyskania walut kryptograficznych będzie popularny w okolicach 2020 roku. Być może giełdy wypalą się na rzecz voucherów, albo do łask wróci których ze starszych sposobów wymiany.