Czy już wiesz jak grać na forex z mniejszą dźwignią inwestycyjną

W ciągu ostatnich dni międzynarodowa komisja europejska ESMA wydała postanowienie ograniczające użycie dźwigni forex, zwanej potocznie lewarem. W tej chwili maksymalna dźwignia dla Polski wynosi 1:100, co oznacza, że inwestor może obracać kapitałem stukrotnie większym, niż zgromadzone na rachunku faktyczne środki. Już za kilka tygodni jednak maksymalny lewar będzie wynosił jedynie 1:30. Co jest powodem takiej zmiany? Czy możliwe jest obejście ograniczenia i jakie będą skutki takiego posunięcia ze strony ESMA?

Nade wszystko warto zrozumieć, co stało za posunięciem komisji wydającej dyrektywę nakazującą tak drastyczne ograniczenie dźwigni forex. Według ESMA większość klientów korzystających z tego rodzaju rozwiązania traci zgromadzone na rachunku pieniądze – mowa tu obliczeniach, które wykazały, że nawet 85% inwestorów traci na transakcjach przy pomocy lewara. Ograniczenie dźwigni ma więc zmniejszyć ryzyko utraty całości zgromadzonych środków. Transakcje przy pomocy wysokiego lewara są uważane za wyjątkowo ryzykowne i zdecydowanie niepolecane dla początkujących inwestorów. Mimo tego po dźwignię sięgały osoby początkujące, licząc na szybki, łatwy zysk.

Można zadawać sobie pytanie – czy odgórna dyrektywa zakazująca ryzykownych operacji nie jest przypadkiem przedobrzeniem w drugą stronę? Na szczęście, propozycja ESMA zawiera możliwość uzyskania dostępu do lewarów 1:100 czy nawet 1:500… jednak po spełnieniu pewnych warunków. Chodzi tu o uzyskanie statusu “klienta profesjonalnego”. Aby stać się takim klientem, należy spełnić minimum dwa z trzech założeń:

  • prowadzić transakcje o dużej wartości, z częstotliwością co najmniej 10 takich transakcji na kwartał, w ciągu ostatnich czterech kwartałów;
  • posiadać na rachunku zgromadzone środki o łącznej wartości minimum 500 000 (wliczają się w to zarówno depozyty, jak i instrumenty finansowe);
  • pracować co najmniej rok w sektorze finansowym, na stanowisku wymagającym specjalistycznej wiedzy odnośnie transakcji finansowych, forexu lub instrumentów.

Nie trudno zauważyć to jednak większość inwestorów, pomimo tego iż wie co warto wiedzieć o inwestowani, nie ma szans spełnienia tych warunków. Dyskusyjne jest także, co dokładnie oznacza “zawieranie transakcji o dużej wartości” – zważywszy na to, że w kolejnym punkcie mowa o połowie miliona euro zgromadzonych środków, “duża wartość transakcji” może okazać się kwotą wręcz olbrzymią, osiągalną dla promila polskich inwestorów.

Czy jednak nie da się ominąć dyrektywy w inny sposób? Brokerzy już znaleźli rozwiązanie – przeniesienie licencji do Australii. Nie ma żadnego zakazu uniemożliwiającego współpracę europejskiego klienta detalicznego z brokerem z licencją australijską, a z uwagi pokrywanie się obu licencji w dużym stopniu, takie przenosiny nie są specjalnie trudne.

Nie zmienia to jednak faktu, że w takiej sytuacji ucierpieć mogą ci, którzy zdecydują się na współpracę z “australijskim” brokerem – w przypadku konfliktu lokalny nadzór finansowy ASIC działa jedynie w przypadku rezydentów Australii. Klienci z Europy nie będą więc chronieni przed nieuczciwymi pośrednikami. Można także spodziewać się wykwitu nowej fali oszustów, korzystających z luki prawnej.

Na ten moment wygląda na to, że na dyrektywie ESMA stracą jednak głównie brokerzy – akcje większości dużych, europejskich pośredników forex już zanotowały spory spadek, pomimo tego, że żadne przepisy jeszcze nie weszły w życie. Na to trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni, Unia Europejska wymaga bowiem przetłumaczenia dyrektywy na wszystkie oficjalne języki związkowe. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zakończy się etap tłumaczenia, jedno jest pewne – czekają nas duże zmiany na rynku inwestycji forex.